Sopot - spóżnione wakacje
Nie mogłem wyjechać nigdzie na wakacje, bo mój szef nie chciał mi dać latem urlopu. Nasza firma przechodziła następną, ogromną reorganizację i moja obecność w pracy była ponoć nieodzowna. Po marudziłem trochę i dostałem jednak 3 piękne dni na pobyt w Sopocie. Nie dużo, ale z weekendem to można już było nieco odpocząć. Chcieliśmy zobaczyć na żywo Szymona Wydrę oraz zespól September, który tak ostatnio był na topie, ale biletów już nie dostaliśmy. Nawet pod samą Operą Leśną trudno było o wejściówki z drugiej ręki. W czasie Sopot Festiwal miasto jeszcze bardziej, niż w innych okresach oblegane jest przez ludzi. Trudno się dziwić, jest piękne, a do tego impreza takiego kalibru. Sopotem należy się szczycić. Uważamy z Joasią, ze jest jedno z piękniejszych nadmorskich uzdrowisk polskich. Nic to, że nie udało się nam dostać na żaden koncert. Ja i żona mieliśmy w końcu parę dni odpoczynku. A już samo to, że w hotelu
Sopot, w którym mieszkaliśmy, była dyskoteka, dało nam dużo frajdy. Kilka dni, a wypoczynek udany. Tam po prostu warto jeździć o każdej porze roku.