Karpacz - Karpacz-ekstremalnie

Moja dziewczyna ma zawsze szalone pomysły, przy czym nie planuje ich, a wpada na nie w najmniej oczekiwanym momencie. Taki spontan to jest naprawdę fajna rzecz, pod warunkiem że nie oznacza to zagrożenia dla zdrowia, czy życia. Przyzwyczaiłem się, że Aśka mnie co i rusz zaskakuje, ale ty razem przeszła samą siebie. W zeszły piątek zadzwoniła z pracy do mnie na uczelnię, że mamy zarezerwowany pokój w Karpaczu. Weekend w górach to była niespodzianka, na którą chętnie przystałem. Do naszego pensjonatu
Karpacz zajechaliśmy pod wieczór. Po rozlokowaniu się postanowiliśmy zjeść kolację gdzieś na mieście. Połaziliśmy trochę, zjedli coś naprędce w małym barze i spędzili cudną noc. Nazajutrz Karpacz był rozświetlony słońcem od samego rana, a Aśka zapowiadała niezłe atrakcje. W parku linowym, tym tuż koło muzeum sportu, w samym sercu Karpacza, moja luba o mało nie skręciła karku, a może i nawet nie straciła życia. Te mosty, kładki, belki, siatki pokonywała z małpią zręcznością, ale tzw. tyrolka, czyli zjazd na linie mógł się skończyć tragicznie. Już na samym końcu lina się zerwała, a Aśka zdarła sobie tylko kolana. Jak to się stało nie wie nawet właściciel parku, przeprosiny przyjęte, ale ja o moją dziewczynę się coraz bardziej obawiam.
Podobne arytkuły